czwartek, 25 sierpnia 2011

Rozdział 3. - Cały dzień z tobą...

O 7:00 rano obudził mnie budzik, który zapomniałem wczoraj wyłączyć. Jenny jeszcze słodko spała. Miałem cholerną ochotę położyć się do łóżka, przytulić ją czule i pocałować ciepło w sam środek ust. O.k, co by tu zrobić...
Dobra.
Ubrałem się w czarne rurki, fioletową koszulkę, fioletowe skaty i fioletową czapkę. Umyłem zęby i poszedłem na dół. Wziąłem twarożek na słono, pomidory, kawę zbożową i bułki. Wjechałem pustą windą do góry i poszedłem do pokoju. Jenn spała. Postawiłem śniadanie na stole. Wziąłem iPhona dostałem 3 sms. Od mamy. Nawet nie czytałem. Od razu usunąłem. Spojrzałem na zegarek. 10:00. Ale ten czas szybko leci. Jennifer tak słodko spała, że nie za bardzo chciałem ją budzić.
- Mała wstawaj. - szturchnąłem ją lekko. Jenny miała na swojej pięknej twarzy szeroki miły uśmiech. Lekko otworzyła oczy. - Dzień dobry - powiedziałem półszeptem.
- Hej... - powiedziała przeczesując palcami moje włosy. Nagle tak jakby Jenn się ocknęła. - Co ja tu robię.?! - gwałtownie usiadła na łóżku. - Czy my..
- Nie, ty zasnęłaś, kiedy mięliśmy pogadać u mnie w pokoju, a ja poszedłem na kanapę.
- Aha. - powiedziała.
- Jak się spało.?
- Fantastycznie. - odpowiedziała Jenn z przywróconym uśmiechem.
- Mam dla pani pyszne śniadanko, co pani na to.
- A pani na to jak na lato, a czy pan zje ze mną.?
- Jak pani sobie, życzy, ale mam do pani jedną wielką prośbę skończmy to, bo to durnie brzmi.
- No, masz rację. To co jemy.? - Jenny zmieniła temat.
- Twaróg na słono, do tego pomidorki i kawę zbożową pasuje.?
- No jasne.
- To poczekaj zrobię ci kanapkę.
- O.k. - powiedziała i położyła się wygodnie i przykryła kołdrą.  Zrobiło się strasznie duszno, a po za tym nie umiem robić kanapek i przy tym się nie uciapać, więc zdjąłem bluzkę i w tym właśnie momencie Ann weszła bez pukania do pokoju.

- Aaaaa.! - pisknęła Ann.
- Ann, co ci jest.?
- Wy razem spaliście.? - zapytała szeptem, żeby nikt nie usłyszał Ann stojąc w szlafroku na korytarzu.
- Ty jesteś nie normalna Ann.? - Jenn zerwała się na równe nogi. Zrobiła taką słodką minę. Po jednym dniu...kochałem ją... na prawdę
- Dobra, już nic nie mówię, zaraz jedziemy do kina na komedię romantyczną i później idziemy na horror, taki dzień kinowy, idziecie.?
- Spojrzałem na Jenny, która lekko skinęła głową na "tak" trzymając poduszkę w rękach. Ann sobie poszła, kiedy odpowiedziałem jej, że pójdziemy.
- Wiesz, chyba straciłam apetyt. - powiedziała.
- O.k jak chcesz. - powiedziałem.
- Wiesz, twoje łóżko jest wygodniejsze od twojego.  - powiedziała Jenn i zaczęła skakać.
- Mogę się dołączyć.? Uwielbiam skakać po łóżkach.
- Chodź. - powiedziała Jenn. Wszedłem na łóżku. Jenny zaczęła mnie bić poduszką. - Wojna na poduszki.! - krzyknęła. Biliśmy się na poduszki przez dobre 15 minut dopóki nie spadłem z łóżka.
- Jus, nic ci nie jest.? - spytała przerażona Jenn. Nie wytrzymałem zacząłem się śmiać i łaskotać Jenny.
- STÓJ, to łaskocze.! - krzyczała przez śmiech. Po 10 minutach przestałem.
- Która godzina.? - zapytała Jenny poprawiając włosy, które leciały jej do oczu.
- 13:00.
- Musimy się szykować. - powiedziała. - Pójdę do mojego pokoju i się przebiorę spotkamy się w korytarzu, o.k?
- Dobra, do zobaczenia. - pocałowałem ją delikatnie w policzek obejmując ją ramieniem w talii.
- Jus...
- Ale, co.?
- Chcę się iść przebrać.
- Dobra, ale szybko, bo wiesz... Z czasem się stęsknię. - spuściłem głowę, co chwilę patrząc jak zareaguje. Zaśmiała się i wyszła. Za jakieś 5 sekund wróciła.
- Łooo, szybka jesteś. - powiedziałem.
- Nie szybka, zobacz, co znalazłam. - pokazała mi gazetę i na pierwszej stronie, nie było nic innego jak my łaskoczący się obok basenu w ogrodzie i zdjęcie z rana kiedy Jenny przeczesywała mi włosy słodko się uśmiechając.
Zdenerwowałem się potwornie.

Jennifer


- Boże, nawet w swojej sypialni nie można mieć prywatności. - powiedział Bieber. Nawet jak był zły, to był słodki.
- Spójrz na nagłówek. - powiedziałam zdenerwowana. - spojrzał, a oto nagłówek: "Justin Bieber z nową dziewczyną.? Kto to taki.?" A na dole. " Ciekawe, za ile nam ją przestawi..."
- Co za szmaty, dziwki, padalce... - przeklinał pod nosem Jus.
- Nie denerwuj się tak, to tylko kilka zdjęć i tylko jedna gazeta. -pocieszyłam Biebera, chociaż sama nie byłam przekonana.
- Możeee. - powiedział Biebs. Wszedł na internet z iPhona. - Naprawdę.?! - powiedział "podirytowany" pokazując mi komórkę. A w niej pełno fotek i w ogóle... - No, niccc. Trzeba żyć dalej... - powiedział.
- Dobraa, to ja idę się umyć i ubrać. Spotkamy się w korytarzu, tak jak wcześniej ustalaliśmy.
- O.k. - znowu mnie przytulił i pocałował w policzek.
- Ekhem.!
- To tak, po przyjacielsku. - powiedział. Bez słowa, tylko z szerokim uśmiechem wyszłam z pokoju Biebera. Poszłam do swojego. Wzięłam zimny prysznic, umyłam głowę i ubrałam czarne rurki, koszulkę w kolorze nude i na to czarną marynarkę. Do tego czarne dodatki i szpilki na platformach. Wypudrowałam twarz, umalowałam rzęsy  +  cienie do powiek. Wzięłam czarną kopertówkę zapakowałam telefon, chusteczki i portfel.
Wyszłam Bieber już czekał na miejscu gdzie się umawialiśmy.
- Czeeeeść.! - podbiegł do mnie przytulił, obkręcił w okół siebie i pocałował w policzek - Pięknie wyglądasz. - powiedział Bieber.
- Dziękuję, która godzina.?
- Jest 18:00. - Aha, dobrze wiedzieć. Długo na mnie czekasz.?
- Nie jakieś 10 minut.
- Nie.? - zapytałam.
- Na prawdę, nie.
- Aha. - powiedziałam i poszłam szybciej.

Justin.:

Zostawiła mnie samego. Przez 2 minuty satłem zastanawiąc się o co jej chodzi. Pobiegłem za nią. Dogoniłem ją kiedy wchodziła do windy.
- O co ci chodzi.?
- O nic, chciałam zobaczyć, czy pójdziesz za mną. Widzisz teraz mam pewność, że mnie lubisz. - uśmiechnęła się.

1 komentarz:

  1. haha < 3 ta końcówka jest suuper ^^ to całe jest z resztą super. :* nawet se nie wyobrażasz kurwa jak ja to lubię. :) KOCHAM .
    our-mystery-our-secret.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń