wtorek, 23 sierpnia 2011

Rozdział 2. - Naprawdę tak myślisz.?

Przewracałam się z boku na bok. Dosłownie nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Usłyszałam ciche, delikatne pukanie. Podeszłam do drzwi, uchyliłam je lekko. Zza nich wychylał się Bieber w samej koszulce.
- Przeszkadzam.?
- Nie. Nie mogłam zasnąć.
- Ja też, dlatego przyszedłem.Idziesz się gdzieś przejść.?
- A która godzina.?
- 3:00
- Dobra, to chodź, tylko się ubiorę Ok.?
- Spoko, ja też idę, czekam na ciebie w korytarzu - powiedział Biebs z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Dobra, ja za 5 minut będę gotowa - powiedziałam
- O.k, to do zobaczenia. - wyszedł. Zerwałam się z łóżka, O.k, w co by się tu ubrać... Dobra, już wiem. Czarne rurki, siwa bluzka + czarne dodatki. Poszłam szybciutko do łazienki, ubrałam się, podkręciłam włosy i byłam gotowa. Wyszłam na korytarz.Justina jeszcze nie było, więc oglądałam obrazy czekając na niego...

Justin.:

Starałem się wyjść z pokoju jak najciszej. Zauważyłem Jenn stojącą tyłem do mnie i oglądającą obrazy w lekko oświetlonym korytarzu. Miałem do niej podejść, ale pomyślałem , że nie będę jej przeszkadzać. Z drugiej strony nie tylko to mnie zatrzymało... Stałem i przyglądałem się jej idealnym kształtom i pięknym długim falującym się ciemnym włosom, którymi co jakiś czas potrząsała, ponieważ  lekko jej przeszkadzały. Tak. Tak, doszedłem do wniosku, że szczególnie to mnie zatrzymywało. Byłem gotowy podejść do niej, objąć ją w talii i delikatnie musnąć jej policzek. Niewiele myśląc dałem krok w stronę Jenn. W głowie miałem milion myśli. Nie. To jednak trochę za wcześnie. Jeszcze pomyśli, że ja szukam dziewczyny tylko do jednego... Zatrzymałem się i cofnąłem się w tył.


Jennifer:

Miałam wrażenie, że ktoś mnie ogląda od tyłu. Po prostu czułam wzrok na moim ciele. Cały czas byłam bardzo podekscytowana tym, że poznałam samego JB. Mojego idola i idola wielu nastolatek. Chociaż musiałam to ukrywać, bo większość się z tego śmiała, że słucham Justina Biebera. Tylko Ann wiedziała o tym i doskonale domyśliła się kogo zaprosić na moje urodziny. Nie chciałam wrzeszczeć jak fanka, bo z jednej strony nią przestałam być dzięki moim kumplom, ale i tak po tajemnie, po cichutku go słuchałam. Podoba mi się i to bardzo. Ciemne blond włosy, piękne czekoladowe oczy i do tego wszystkiego ten uśmiech. Chciałabym bardzo, żebyśmy się do siebie zbliżyli, ale pewnie Jus, tylko obiecał Ann, że się mną zaopiekuje, trochę popodrywa, żebym czuła się fajnie w moje 15 urodziny i pewnie później bańka pryśnie...

Justin.:
Kurde, tak denerwowałem się jak cholera, bo wiedziałem, że jestem nieobliczalny i jestem w stanie zrobić wszystko, a tego bym na prawdę nie chciał. No nic... Podszedłem do niej i...

Jennifer:

Poczułam lekkie stukanie w ramię. Odwróciłam się. To był Justin.
- Hej. - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem i powtarzałam cały czas w myślach. "Tylko nie zrób nic głupiego, tylko nie zrób nic głupiego". Miałam ochotę pocałować go prosto w usta, ale wiedziałam, że nie chce tego, po prostu czułam, ale i tak modliłam się, żeby źle czuć.
- Hej. - odpowiedział Jus. - muskając delikatnie mój policzek.
- Czy mi się wydaje czy nie widzieliśmy się tylko przez jakichś 20 minut.? - powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy, ale miałam wrażenie, że widać moje zdenerwowanie.
- Dla mnie to cała wieczność... - 3 sekundy ciszy - Przeprasz...
- Nic nie szkodzi.- przerwałam mu w momencie, w którym patrzył mi prosto w oczy. Spuściłam wzrok.

 Justin:

Jest taka piękna, o mój Boże...Ten uśmiech...
- To gdzie idziemy.? - zapytała Jenn jednocześnie zmieniając temat.
- Tutaj na dole jest takie mini kino, pójdziemy.?
- Jasne, a na co.?
- Na co chcesz.?
- Nie wiem, chodź zobaczymy co można obejrzeć.
- O.k - powiedziałem. Szliśmy na dół schodami (To było w piwnicy) było na prawdę świetnie. Żartowaliśmy, śmialiśmy się i w ogóle. Ta dziewczyna jest super.!

Jennifer:

Jus przyglądał mi się strasznie dziwnie. Tak tajemniczo i zarazem tak uroczo. Powodowało to, że motylki w brzuchu się odezwały. Doszliśmy.
- To tutaj. - powiedział Jus.
- Świetnie, to co oglądamy. Może jakiś horror co.? - uśmiechnęłam się.
- Dobry pomysł, to ja skocze po coś do picia, a ty weź płytę i włóż do DVD.
- Okay.
- Dobra to zaraz będę.
- Spoko. - poszedł. Teraz zostało mi wybieranie filmu. Podeszłam do regału na płyty. Okay...
Kino akcji...
Fantasty...
Komedie romantyczne...
Romanse...
O są horrory... Tylko jaki... Było ich mnóstwo i na dodatek ciemno w pokoju. Jeżeli można by to nazwać pokojem. Była to ogromna piwnica ładnie przystrojona., miękka kanapa i telewizor na całą ścianę, no i oczywiście wielki regał na płyty i DVD i video.
-Jestem.! - oznajmił szeroko uśmiechnięty Justin z miską popcornu i coca colą w rękach.
- Jaki film. Może "Droga bez powrotu 4." .?
- Jak chcesz, to bierz.
- Okay. - wzięłam film i włożyłam do DVD. Zaczęliśmy oglądać. Film był super, ale bardzo straszny, a zwykle miałam tak, że na horrorach się bałam i piszczałam.
- Ej mała, jak chcesz to możemy zmienić ten film na inny. - powiedział Justin widząc moje przerażenie w oczach i na twarzy.
- Chyba horrory są po to, że by się bać. - uśmiechnęłam się szeroko i akurat w tym momencie była bardzo drastyczna scena, że aż wtuliłam się mocno w klatkę piersiową Justina.
Pachniał tak ładnie...
Otrząsnęłam się i usiadłam normalnie. Justin poszedł i zaświecił światło.
- Chodź, pójdziemy, przebierzemy się w piżamki i pójdziemy do mojego pokoju i chwilę pogadamy jak nie możemy zasnąć.
- No nie wiem. - powiedziałam z zawahaniem.
- Nic sobie nie myśl, nic ci nie zrobię nie bój się.
- No dobra, to chodźmy. - powiedziałam. Poszliśmy na swoje piętro, poszłam się przebrać w piżamę i lekko zapukałam do pokoju Biebera.
- Proszę.! - krzyknął zza drzwi. Weszłam. Justin był jeszcze ubrany, siedział na fotelu, grzebał coś w iPhonie, i popijał sok pomarańczowy.
- Jeszcze nie w piżamce.? - zapytałam.
- Już idę się przebrać. - wyłączył telefon i poszedł do łazienki.

Justin:

Poszedłem do łazienki zostawiając Jenny samą w pokoju. Wszedłem pod prysznic i puściłem na siebie strumień lodowatej wody. Później umyłem zęby i ubrałem się w długie dresowe spodnie i pomarańczową koszulkę z długimi rękawami. Wyszedłem.
- Hej Jenny, przy... - podniosłem głowę. Jenny słodko spała na moim łóżku. Przykryłem ją kołdrą...
Poszedłem na kanapę.
Byłem tak zmęczony, że usnąłem nawet nie wiem kiedy...

1 komentarz:

  1. To jest niesamowite < 3 Będą z tego opowiadanie ludzie : DD Zakochałam się ^^ Masz talent. To jest jedno z moich ulubionych opowiadań, a jest ich nie wiele. Czytam ich teraz dość sporo, ale ten blog jest zupełnie inny. W następnym rozdziale na moim blogu będę musiała wstawić link, bo LUDZIE MUSZĄ TO CZYTAĆ < 3 I ty i ten blog jesteście niesamowici. :* Wiem, że już to pisałam, ale nie mogłam się powstrzymać ^^ < 33333333333
    our-mystery-our-secret.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń