czwartek, 1 września 2011

Rozdział 5 - Wakacje.!!!


- Zaraz lądujemy - powiedział kiedy delikatnie uwolniłam się z jego uścisku.
- Ooo, świetnie. - powiedziałam. Zapięliśmy pasy kiedy została ogłoszona informacja o lądowaniu. Za pięć minut poczułam jak samolot ląduje na ziemi. Wtedy mogliśmy powoli opuścić samolot. Rozprawa trwała o wiele krócej niż poprzednia. Wyszliśmy z lotniska. Ochroniarz Justina wynajął nam samochód na pobyt na wakacjach. Wsiedliśmy do samochodu. Kenny spakował nam walizki, a zaraz po tym usiadł za kierownicą. Nadal nie miałam pojęcia gdzie się znajdujemy. Za jakieś 45 minut dojechaliśmy do hotelu. Weszliśmy do niego. Justin zarezerwował nam pokoje.
- Mam pokój na przeciwko ciebie. - powiedział czytając rozpiskę.
- O.k, a jaki mam numer pokoju.?
- 120. - powiedział.
- Spoko, to ja idę zobaczyc.
- Czekaj.! Zostaw walizki, a później pójdziemy na spacer.
- Dobra, ale jeszcze wezmę prysznic i się przebiorę, ok.?
- Luuz. - powiedział, gestykulując śmiesznie ręką. Poszłam do pokoju, zostawiłam walizki. Poszłam od razu pod prysznic. Puściłam na siebie lodowaty strumień wody. Za jakieś 15 minut wyszłam z pod prysznica. Umalowałam oczy lekko fioletowym, cieniem do powiek, wypudrowałam się i wyszłam z łazienki w ręczniku. Wzięłam sobie szorty, fioletową bokserkę i buty. Poszłam się ubrać. Założyłam sobie ciuchy, do tego rzymianki. Wysuszyłam włosy, później związałam w pytkę. Byłam gotowa. Wyszłam, zamknęłam drzwi. Justina jeszcze nie było. Zapukałam lekko do jego pokoju. Nie otwierał... Stanęłam obok drzwi i przez przypadek usłyszałam rozmowę.
- I co masz laskę i chcesz ją omotać i co dalej, tak jak z innymi.? - zapytał jakiś chłopak kpiącym głosem.
- Ale... - usłyszałam Jusa. Miałam łzy w oczach.
- Nawet mi nie wmawiaj, że masz jakieś plany, ok.? - znowu ten głos. Łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
- Ale słuchaj, ona... - nie wytrzymałam dalej już nie usłyszałam. Uciekłam przed siebie.

Justin:

- ...Ona jest dla mnie całym światem, przestań tak o mnie mówić, przecież żadnej dziewczyny nie wykorzystałem, co nie.
- No niby, ale zraniłeś i to nie jedną.
- Shut up, durniu.! - krzyknąłem, wyszedłem z pokoju trzaskając drzwiami.

Jennifer:
Pobiegłam przed siebie. Weszłam do pokoju Kenny'ego.
- Cześć Kenny. - powiedziałam drżącym głosem pociągając nosem.
- Hej, co się stało.? - przytulił mnie.
- Nic, zupełnie nic...
- Dlaczego płaczesz.?
- Bo tak. - powiedziałam. - Mogę wiedzieć gdzie jesteśmy.?
- Na Hawajach.
- Łooo, no nie źle... - powiedziałam wycierając łzy.- Chociaż to mi poprawiło nastrój. - wstałam.- Nie szukajcie mnie, ok.? - nie dałam odpowiedzieć Kenny'emu wyszłam z pokoju. Zabrałam jeszcze nie rozpakowaną walizkę, wykwaterowałam się i wyszłam z hotelu. Pochodziłam chwilę po mieście. Znalazłam hotel jakieś 20 kilometrów od poprzedniego. Zakwaterowałam się i poszłam do swojego pokoju. Nudziło mi się prze strasznie. Włączyłam telewizję.
- Justin Bieber, wielki piosenkarz. - przełączyłam. - A teraz posłuchajmy najbardziej popularnego hitu "Baby" - przełączyłam. - Czy znany 17 letni piosenkarz Jus.. - wyłączyłam telewizor. Wzięłam laptopa, weszłam na stronkę. "Justin Bieber, Justin Bieber" Na każdej stronce to samo. Wyłączyłam także laptop. Zrobiłam się głodna. Zeszłam na dół, żeby kupić sobie coś do jedzenia. W jadalni było masę osób. Zamówiłam naleśniki z dżemem truskawkowym. Zapłaciłam, weszłam z powrotem do pokoju. Spojrzałam na telefon 27 nieodebranych połączeń. Sprawdziłam. Jus.
Rzuciłam telefonem o ścianę, nie wiem czemu, ale nic mu się nie stało... Położyłam się na łóżku.
Leżałam, leżałam. Nie mogłam zasnąć, a przecież dochodziła już 23:00. Nie wiedziałam kompletnie co mam ze sobą zrobić. A więc leżałam i płakałam. Usłyszałam telefon hotelowy.
- Hej, Jennifer, to ja, Justin, jeżeli nie chcesz ze mną gadać, to nie, ja tylko nie chciałem cię przeprosić, bo chyba usłyszałaś moją rozmowę z Christianem, to dupek nie przejmuj się nim, proszę, zaufaj mi...
- Justin, daj mi spokój, już raz ci zaufałam... - rozłączyłam się i płakałam dalej.
- Proszę.! - krzyknęłam usłyszawszy pukanie do drzwi.
- Hej, jestem Marcus, słyszałem jak płaczesz, bo mieszkam w pokoju obok, słuchaj może ci coś przynieść.? - powiedział chłopak pięknych blond włosach, błękitnych oczach i śniadej karnacji.
- Hej, ja jestem Jennifer. Nie trzeba mi niczego, albo nie trzeba dobrej pogaduchy. - powiedziałam.
- A więc...
- A więc, jestem masakrycznie zdołowana.
- To widać. - uśmiechnął się.
- No wiem. - powiedziałam.
- Opowiadaj.
- Zranił mnie jeden gościu.
- Co za dupek. - powiedział.
- Wcale nie, to jest Just... - przycięłam się.
- Just...Coś dalej.
- Bieber, ale nikomu, buzia na kłódkę.
- Spoko, ale ty się z nim znasz.?
- No tak, tylko słyszałam jak rozmawiał z jakimś tam Christianem o mnie, że Jus, chce mnie wykorzystać i w ogóle.
- Na pewno nie...
- Ale..
- Nie ale... Bo widzisz.. Ja też go znam. To jest gościu nieobliczalny, ale jest strasznie wrażliwy. Nikogo nie zrani.
- Ale mnie zranił.
- Słyszałaś całą rozmowę.
- Nie, uciekłam.
- No właśnie. Justinowi jak na tobie zależy to jutro tu przyjdzie.
- Ale on mnie nie znajdzie.
- Jak kocha to znajdzie, mówię ci jest zdolny do wszystkiego
- Wierzę ci.
- To dobrze muszę lecieć. Miło się rozmawiało, ale już dochodzi 1:00 w nocy idź spać, odpocznij. - powiedział dochodząc do drzwi.
- Dzięki Marcus.
- Wybacz Justinowi, mówię ci to dobry chłopak.
- Spoko, pa.
- Dobranoc. - uśmiechnął się i wyszedł. Po pięciu minutach przebrałam się w piżamkę i od razu zasnęłam...

2 komentarze:

  1. Ana... ! Ty jesteś genialna... ; D Ty tu sie nie bież za bloga tylko za książkę !. Kochamm tegooo blogaa ! On jest cudowny . boskii poprostu naj ! . ; D ; ******* I love you Ana < 333 Cudowny jest ten blog pisz dalej !. Proooosze ! .; D Ja chce czytać. ! Hahaha x D Widzisz przez cb zaczynam czytać !; ** Kocham tego bloga jak i autorke !.; D

    OdpowiedzUsuń
  2. CUDO < 3
    our-mystery-our-secret.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń